The Balloon Swallower

By Lindsay Fowler

0 Shares

Zajęłam się połykaniem balonów, gdy miałam dziesięć lat, kiedy mój brat powiedział mi, że jeśli wypełnimy mój żołądek wystarczającą ilością nadmuchanych balonów, będę unosić się na oceanie.

Nasi rodzice byli profesjonalnymi połykaczami mieczy – tak się poznali. Moje najwcześniejsze wspomnienie jest o mojej matce trzymającej moją głowę do tyłu, aby mogła złagodzić stępiony kij w dół mojego gardła do dna żołądka. Zwymiotowałem na nią po tym.

Nigdy nie zająłem się połykaniem miecza tak jak mój brat, ale nadal oczekiwano ode mnie występów z rodzinną trupą. Kiedy wszyscy zakładaliśmy nasze białe i złote spandexowe uniformy i zajmowaliśmy pozycje na deptaku, moim zadaniem było wykonywanie akrobatycznych wyczynów i sztuczek, dopóki nie uformowały się prawdziwe tłumy, a moi rodzice i brat nie mogli ich zadziwić, połykając miecze, świecące neonowe rurki lub puste, pleksiglasowe różdżki wypełnione żywymi rybami. Biegałem wśród gapiów z opuszczonymi szczękami i zbierałem monety, które kapały z ich rąk.

Większość ludzi nie rozumie, że połykanie mieczy jest sztuką grawitacji. Kiedy miecz wejdzie do gardła, to naprawdę tylko kwestia utrzymania się w miejscu i spowolnienia opadania pręta, dając twojemu przełykowi czas na wyprostowanie się, a twoim organom szansę na usunięcie się z drogi. Choć rozumiałem zasadę, nigdy nie mogłem się zmusić do rozluźnienia gardła wokół miecza, by zachęcić metal do prześlizgnięcia się przez moje ciało, nie wtedy, gdy jeden drobny błąd w obliczeniach mógł oznaczać przebite płuco lub serce.

W miarę jak moje porażki jako połykacza mieczy się potęgowały, moi rodzice zaczęli mówić, że połykacze mieczy rodzą się, a nie powstają. Nigdy nie wiedziałem, czy rzeczywiście wierzyli w to, co mówili, czy też mieli to na myśli jako pewnego rodzaju komfort.

W wolny dzień pod koniec sierpnia, moi rodzice pozwolili mi i mojemu bratu pominąć występy, aby mój brat mógł zabrać mnie na plażę. Mimo że nie umiałem pływać, cieszyłem się uczuciem piasku, zapachem martwych ryb i wysychających kelp i alg.

W drodze do wody mój brat powiedział, że myślał, że może jestem przeznaczony do innego rodzaju show, że może pracowaliśmy z niewłaściwym materiałem. To właśnie wtedy przedstawił pomysł połykania balonów. Powiedział, że żołądek pełen nadmuchanych balonów będzie działał jak kamizelka ratunkowa, utrzymując człowieka na falach.

Zastanowiłem się nad jego propozycją i zdałem sobie sprawę, że pomysł połykania balonów pasuje do mnie; jest w nim elastyczność, zdolność do wyginania się. Zgodziłem się spróbować.

Może mój brat miał rację. Może nawet byłbym w stanie pływać.

Mój brat przyniósł ze sobą pompkę rowerową na wypadek, gdybym zgodził się spróbować tej nowej sztuczki. Wyciągnął pompkę, przymocował balon do dyszy i przewlókł wąż do mojego gardła. Kiedy balon dotarł do mojego żołądka, brat nadmuchał go, a ja uszczelniłem szyjkę, zaciskając dolny zwieracz przełyku. Następnie mój brat wyciągnął pompę i zaczął od nowa.

Po raz pierwszy w moim życiu połykania, nie gag lub paniki. Cieszyłem się uczuciem balonów rozszerzających się w moim żołądku. Czułem się spokojny, kompletny.

Gdy połknąłem piętnaście balonów, mój brat zdecydował, że jestem gotowy.

Zaufałem mojemu bratu i balonom w moim żołądku na tyle, by się nie bać, gdy wszedłem do szokująco zimnej wody, dalej niż kiedykolwiek wcześniej.

„Teraz płyń”, rozkazał mój brat.

Nadeszły fale, a ja położyłem się w wodzie.

Nadeszły fale, a ja popłynąłem.

Mój brat krzyczał i gwizdał, gdy wiosłowałem do niego, podekscytowany.

Całe to doświadczenie wydało mi się tylko trochę mniej magiczne, gdy zaczął mnie boleć brzuch i rodzice musieli zabrać mnie do szpitala, gdzie podano mi silny środek przeczyszczający. Spędziłem noc, pocąc się i trzymając się deski klozetowej, dopóki nie wydaliłem wszystkich piętnastu zaschniętych i nadzwyczaj nienaruszonych balonów.

Przez całą tę mękę byłem zdeterminowany, by zostać połykaczem balonów. Mój brat miał rację: moim przeznaczeniem było unosić się w powietrzu, a nie być przytrzymywanym przez sztywność miecza.

Po wyjściu z łazienki zacząłem udoskonalać swoją sztukę. Wymyślałem nowe sztuczki, między innymi metodę wydobywania balonów poprzez obciążanie ich końców małym metalowym koralikiem, który pomagał balonom naturalnie przemieszczać się przez moje jelita. Eksperymentowałem, nadmuchując balony różnymi płynami i gazami, gdy pławiłem się w powietrzu i wodzie, a czasem nawet w kadzi z olejem.

W skrócie, rozkwitłem.

Ale trudno jest być połykaczem balonów w świecie połykaczy mieczy, gdzie jest tak wiele ostrych krawędzi. Moi rodzice nie chcieli, żeby tak było, ale ich sztuka była zasadniczo sprzeczna z moją. I tak, w wieku piętnastu lat, odłączyłem się od trupy moich rodziców.

Do dziś moi rodzice i brat wciąż przyciągają tłumy w swoim miejscu na deptaku. Pracuję kilkaset stóp od nich, gdzie zbieram gapiów, którzy nie mogą zbliżyć się wystarczająco do bardziej krzykliwego występu moich rodziców. W szczególnie wolne dni mój brat opuszcza naszych rodziców i przychodzi popatrzeć na moje występy. Czasami jest on moim jedynym widzem.

Przed moją skromną publicznością połykam balon i wzywam kogoś, by nadmuchał go pompką rowerową – tą samą, której mój brat używał te wszystkie lata temu. Zapraszam publiczność do gapienia się, gdy mój brzuch nienaturalnie się rozciąga.

Co jakiś czas, gdy moja publiczność jest szczególnie liczna, nadmuchuję balony helem i ogłuszam tłumy kilkuminutową lewitacją. Unoszę się od przechodnia do przechodnia, palcami skrobiąc po wypaczonym i słonym drewnie.

W chwilach, zanim hel uniesie moje ciało, moje organy przesuwają się i unoszą, a ja myślę o czasie, kiedy mój brat nauczył mnie pływać.

0 Udziałów

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.